Rok 1984 - Część pierwsza
klp.pl Lektury Analizy i interpretacje Motywy literackie Epoki
Nawet istniał na to w nowomowie odpowiedni termin: sobizm, oznaczający skłonność do indywidualizmu i ekscentryczności. Ale tego popołudnia, gdy Winston wyszedł z ministerstwa, skusiło go wonne kwietniowe powietrze. Niebo miało cieplejszy odcień błękitu niż kiedykolwiek w tym roku i nagle myśl o długim wieczorze w hałaśliwej świetlicy, o uczestniczeniu w nudnych, męczących grach i słuchaniu odczytów w sztucznej atmosferze koleżeństwa podsycanej dżinem, wydała mu się nie do zniesienia. Niewiele myśląc, minął przystanek i zagłębił się w labirynt londyńskich ulic: najpierw skierował się na południe, potem na wschód, potem znów na północ; gubił się w nie znanych dzielnicach i nawet nie zastanawiał nad tym, dokąd idzie.

"Jeśli jest jakakolwiek nadzieja - zanotował niedawno w pamiętniku - spoczywa w prolach". Słowa te wciąż powracały w jego myślach: stwierdzenie jakby mistycznej prawdy, a zarazem oczywisty absurd. Znajdował się pośród brunatnych slumsów ciągnących się na północny wschód od dawnego dworca Saint Pancras. Szedł po brukowanej kocimi łbami uliczce jednopiętrowych domków o odrapanych i dziwnie podobnych do mysich nor bramach wychodzących bezpośrednio na chodnik. Miejscami na bruku stały kałuże brudnej wody.

Przez ciemne bramy i wąskie zaułki po obu stronach ulicy przelewały się zbite tłumy - dziewczyny w kwiecie wieku z wulgarnie umalowanymi ustami, uganiający się za nimi młodzieńcy, rozdęte, ociężałe baby, w jakie dziewczyny przeistoczą się za lat dziesięć, zgarbieni starcy powłóczący niemrawo nogami oraz obdarte, bose dzieciaki, które taplały się w kałużach i pierzchały na gniewny krzyk matek. Jedna czwarta okien była bez szyb i zabita deskami. Większość ludzi nie zwracała na Winstona uwagi; zaledwie parę osób przypatrywało mu się z ostrożnym zaciekawieniem. Dwie monstrualnych rozmiarów baby w fartuchach, z rękami barwy cegły złożonymi na piersiach, rozmawiały przed jedną z bram.

Winstona doleciały strzępy ich rozmowy.
- Więc mówię tej idiotce, gadaj se zdrowa. Ale na moim miejscu zrobiłabyś to samo. Lepiej się nie wtrącaj. Ty masz własne kłopoty, a ja własne. Tak jej powiedziałam!
- Święta prawda! - zawołała druga. - Każdy ma własne kłopoty!

Podniesione głosy umilkły nagle. Kiedy przechodził obok, kobiety obserwowały go we wrogim milczeniu. Choć może ich milczenie było nie tyle wrogie, ile czujne; zesztywniałyby tak samo, gdyby mijało je obce zwierzę. Granatowy kombinezon członka Partii musiał przedstawiać rzadki widok w tej części miasta. Prawdę mówiąc, odwiedzanie takich miejsc nie było zbyt rozsądne, chyba że miało się jakiś konkretny interes. Winston wiedział, że gdyby natknął się na patrol, policjanci mogliby go zatrzymać.

Udostępnij

strona:   - 1 -  - 2 -  - 3 -  - 4 -  - 5 -  - 6 -  - 7 -  - 8 -  - 9 -  - 10 -  - 11 -  - 12 -  - 13 -  - 14 -  - 15 -  - 16 -  - 17 -  - 18 -  - 19 -  - 20 -  - 21 -  - 22 -  - 23 -  - 24 -  - 25 -  - 26 -  - 27 -  - 28 -  - 29 -  - 30 -  - 31 -  - 32 -  - 33 -  - 34 -  - 35 -  - 36 -  - 37 -  - 38 -  - 39 -  - 40 -  - 41 -  - 42 -  - 43 -  - 44 -  - 45 -  - 46 -  - 47 -  - 48 -  - 49 -  - 50 -  - 51 -  - 52 -  - 53 -  - 54 -  - 55 -  - 56 -  - 57 -  - 58 -  - 59 -  - 60 -  - 61 -  - 62 -  - 63 -  - 64 -  - 65 -  - 66 -  - 67 -  - 68 -  - 69 -  - 70 -  - 71 -  - 72 -  - 73 -  - 74 -  - 75 -  - 76 -  - 77 -  - 78 -  - 79 -  - 80 -  - 81 -  - 82 -  - 83 -  - 84 -  - 85 -  - 86 -  - 87 -  - 88 -  - 89 -  - 90 -  - 91 -  - 92 -  - 93 -  - 94 -  - 95 -  - 96 -  - 97 -  - 98 -  - 99 - 


  Dowiedz się więcej
1  Nowomowa
2  Rok 1984 - cytaty
3  Główni bohaterowie - jednostki wobec systemu totalitarnego



Komentarze
artykuł / utwór: Rok 1984 - Część pierwsza







    Tagi: