Rok 1984 - Część pierwsza
klp.pl Lektury Analizy i interpretacje Motywy literackie Epoki
Kiedy dzieliło go od nich zaledwie kilka kroków, prole nagle odskoczyli od siebie; dwaj byli wyraźnie wściekli. Przez chwilę wyglądało nawet na to, że dojdzie między nimi do bitki.

- Cholera jasna, głuchy jesteś czy co?! Ile razy mam ci powtarzać, że od czternastu miesięcy nie wygrał żaden numer zakończony siódemką!
- A właśnie że wygrał!
- Gówno! Od dwóch lat zapisuję każdy numer, regularnie jak w zegarku. I mówię ci, że nie padła żadna liczba...
- Właśnie że siódemka wygrała! Kurwa, pamiętam nawet końcówkę: cztery zero siedem. Było to w lutym, drugiej niedzieli lutego...
- W lutym?! Takiego wała! Mam zapisane wszystkie numery i mówię ci, że żaden...
- No już, dajcie spokój! - wtrącił trzeci.

Chodziło o Loterię. Uszedłszy jakieś trzydzieści metrów, Winston spojrzał za siebie. Mężczyźni z twarzami nabiegłymi krwią wciąż sprzeczali się zawzięcie. Loteria, w której co tydzień padały olbrzymie wygrane, była jedyną publiczną imprezą poważnie traktowaną przez proli. Prawdopodobnie dla iluś milionów stanowiła główny, jeśli nie jedyny sens życia. Była ich radością, szaleństwem, odtrutką na codzienność, intelektualną podnietą.

Kiedy rzecz dotyczyła Loterii, nawet półanalfabeci dokonywali skomplikowanych obliczeń i niesamowitych wyczynów pamięci. Istniało całe zbiorowisko ludzi, którzy utrzymywali się wyłącznie ze sprzedaży systemów, prognoz i amuletów przynoszących szczęście. Winston nie miał nic wspólnego z prowadzeniem Loterii, jako że podlegała Ministerstwu Obfitości, ale orientował się, podobnie jak wszyscy członkowie Partii, iż wygrane są w większości ułudą. Tylko drobne sumki rzeczywiście wypłacano; główne nagrody przypadały fikcyjnym osobom. Pomiędzy prowincjami Oceanii nie istniała praktycznie żadna łączność, więc prawdę łatwo dawało się ukryć.

Lecz jeśli była jakakolwiek nadzieja, spoczywała w prolach. Tej myśli musiał się trzymać kurczowo. Ujęta w słowa, brzmiała rozsądnie; dopiero gdy patrzyło się na postacie spacerujące chodnikami, stawała się wyłącznie aktem wiary. Ulica, w którą skręcił, opadała w dół. Wydało mu się, że już kiedyś był w tej okolicy i że gdzieś w pobliżu biegnie jedna z głównych arterii. Skądś doleciał go zgiełk podniesionych głosów. Ulica znów skręciła ostro, po czym nagle zakończyła się schodami wychodzącymi na alejkę, w której stało kilka straganów ze zwiędłymi warzywami. Teraz dopiero zorientował się, gdzie jest. Alejka prowadziła do głównej arterii; za najbliższym rogiem, zaledwie pięć minut drogi stąd, mieścił się sklepik z rupieciami, w którym kupił zeszyt służący mu za pamiętnik. A kilka kroków dalej sklepik z przyborami piśmiennymi, gdzie nabył pióro i atrament.

Oznacz znajomych, którym może się przydać

strona:   - 1 -  - 2 -  - 3 -  - 4 -  - 5 -  - 6 -  - 7 -  - 8 -  - 9 -  - 10 -  - 11 -  - 12 -  - 13 -  - 14 -  - 15 -  - 16 -  - 17 -  - 18 -  - 19 -  - 20 -  - 21 -  - 22 -  - 23 -  - 24 -  - 25 -  - 26 -  - 27 -  - 28 -  - 29 -  - 30 -  - 31 -  - 32 -  - 33 -  - 34 -  - 35 -  - 36 -  - 37 -  - 38 -  - 39 -  - 40 -  - 41 -  - 42 -  - 43 -  - 44 -  - 45 -  - 46 -  - 47 -  - 48 -  - 49 -  - 50 -  - 51 -  - 52 -  - 53 -  - 54 -  - 55 -  - 56 -  - 57 -  - 58 -  - 59 -  - 60 -  - 61 -  - 62 -  - 63 -  - 64 -  - 65 -  - 66 -  - 67 -  - 68 -  - 69 -  - 70 -  - 71 -  - 72 -  - 73 -  - 74 -  - 75 -  - 76 -  - 77 -  - 78 -  - 79 -  - 80 -  - 81 -  - 82 -  - 83 -  - 84 -  - 85 -  - 86 -  - 87 -  - 88 -  - 89 -  - 90 -  - 91 -  - 92 -  - 93 -  - 94 -  - 95 -  - 96 -  - 97 -  - 98 -  - 99 - 


  Dowiedz się więcej
1  Główni bohaterowie - jednostki wobec systemu totalitarnego
2  Nowomowa
3  Rok 1984 - streszczenie



Komentarze
artykuł / utwór: Rok 1984 - Część pierwsza







    Tagi: