Rok 1984 - Część pierwsza
klp.pl Lektury Analizy i interpretacje Motywy literackie Epoki
Właściciel akurat zapalał wiszącą lampę naftową, która wydzielała ostrą, lecz przyjazną woń. Był to mężczyzna około sześćdziesiątki, wątły i przygarbiony, o długim, dobrotliwie wyglądającym nosie i łagodnych oczach zniekształconych grubymi szkłami. Włosy miał niemal całkiem siwe, lecz brwi nadal czarne i krzaczaste. Jego okulary, miękkie, powolne ruchy oraz wytarta aksamitna marynarka, w którą był odziany, przywodziły na myśl intelektualistę, może literata albo muzyka.

Głos miał cichy, jakby wyblakły, akcent zaś znacznie mniej prostacki niż większość proli.
- Rozpoznałem pana przez szybę! - zawołał na powitanie. - To pan kupił u mnie sztambuch pensjonarki. Piękny papier! Kiedyś zwał się czerpany. Takiego papieru nie produkuje się już... och, chyba z pięćdziesiąt lat!

Popatrzył na Winstona znad okularów.
- Czym mogę panu służyć? A może woli pan się sam rozejrzeć?
- Przechodziłem tędy, więc postanowiłem wstąpić - odparł Winston. - Nie szukam nic konkretnego.
- Może to i lepiej, bo zapewne trudno by mi było pana zadowolić. - Przepraszającym gestem delikatnej dłoni wskazał wnętrze sklepu. - Sam pan widzi: pustki. Prawdę mówiąc, handel antykami po prostu dogorywa. Nie ma klientów, brakuje towarów. Meble, porcelana, szkło - z czasem wszystko połamało się lub wytłukło. Z kolei metalowe przedmioty przetopiono. Od lat już nie widziałem mosiężnego lichtarza.

W rzeczywistości maleńki sklepik pękał w szwach, lecz nie było w nim nic, co miałoby jakąkolwiek wartość. Panowała straszliwa ciasnota, gdyż prawie całą podłogę zalegały dziesiątki opartych o ścianę zakurzonych ram. Na parapecie stały tace pełne śrubek i nakrętek, zdartych dłut, scyzoryków z połamanymi ostrzami, zaśniedziałych zegarków, które nawet nie próbowały utrzymywać pozorów, że chodzą, oraz innych rupieci.

Jedynie na niewielkim stoliku w samym rogu leżał stosik emaliowanych tabakierek, broszek z agatami i podobnych drobiazgów, wśród których dałoby się wyszperać coś ciekawego. Kiedy Winston podszedł do stolika, jego uwagę zwrócił okrągły, gładki przedmiot, połyskujący łagodnie w blasku lampy naftowej. Wziął go do ręki.

Była to ciężka bryła szkła, zaokrąglona z jednej strony, zupełnie płaska z drugiej - prawie idealna półkula. Zarówno jej barwa, jak i faktura miały w sobie dziwną miękkość kojarzącą się z wodą deszczową. W samym środku bryły, powiększony przez jej półokrągłą powierzchnię, tkwił jakiś tajemniczy, poskręcany czerwony kształt podobny do róży lub morskiego polipa.

Udostępnij

strona:   - 1 -  - 2 -  - 3 -  - 4 -  - 5 -  - 6 -  - 7 -  - 8 -  - 9 -  - 10 -  - 11 -  - 12 -  - 13 -  - 14 -  - 15 -  - 16 -  - 17 -  - 18 -  - 19 -  - 20 -  - 21 -  - 22 -  - 23 -  - 24 -  - 25 -  - 26 -  - 27 -  - 28 -  - 29 -  - 30 -  - 31 -  - 32 -  - 33 -  - 34 -  - 35 -  - 36 -  - 37 -  - 38 -  - 39 -  - 40 -  - 41 -  - 42 -  - 43 -  - 44 -  - 45 -  - 46 -  - 47 -  - 48 -  - 49 -  - 50 -  - 51 -  - 52 -  - 53 -  - 54 -  - 55 -  - 56 -  - 57 -  - 58 -  - 59 -  - 60 -  - 61 -  - 62 -  - 63 -  - 64 -  - 65 -  - 66 -  - 67 -  - 68 -  - 69 -  - 70 -  - 71 -  - 72 -  - 73 -  - 74 -  - 75 -  - 76 -  - 77 -  - 78 -  - 79 -  - 80 -  - 81 -  - 82 -  - 83 -  - 84 -  - 85 -  - 86 -  - 87 -  - 88 -  - 89 -  - 90 -  - 91 -  - 92 -  - 93 -  - 94 -  - 95 -  - 96 -  - 97 -  - 98 -  - 99 - 


  Dowiedz się więcej
1  Główni bohaterowie - jednostki wobec systemu totalitarnego
2  Nowomowa
3  Rok 1984 - cytaty



Komentarze
artykuł / utwór: Rok 1984 - Część pierwsza







    Tagi: