Rok 1984 - Część pierwsza
klp.pl Lektury Analizy i interpretacje Motywy literackie Epoki
- Jesteśmy na miejscu - oświadczyła. Stał kilka kroków od niej. I nie miał odwagi podejść bliżej.
- Specjalnie nie odezwałam się przy dukcie, bo tam mogą być mikrofony. Pewnie ich nie ma, ale lepiej nie ryzykować, że któryś z tych wieprzy rozpozna nasze głosy. Tu jesteśmy bezpieczni.
Wciąż brakowało mu śmiałości, żeby się do niej zbliżyć.
- Tu jesteśmy bezpieczni? - powtórzył tępo.
- Pewnie. Spójrz na te drzewa.

Wokół szumiały młode jesiony - niegdyś rósł tutaj wielki las, ale potem stare drzewa ścięto; ich pnie wypuściły nowe, proste pędy, z których żaden nie był grubszy od ludzkiej ręki.
- Nawet nie ma gdzie schować mikrofonu! - dodała. - Zresztą jestem tu nie pierwszy raz.
Lecz nie po to tu przyjechali, żeby rozmawiać. Winston zdobył się na odwagę i postąpił krok naprzód. Stała przed nim sztywno wyprostowana, z lekko ironicznym uśmiechem na ustach, jakby pytając, na co jeszcze czeka. Bukiet leżał na ziemi, choć nie pamiętał, żeby wypuścił go z rąk.

Ujął dłoń dziewczyny.
- Czy uwierzysz, że do tej pory nie wiem, jakiego koloru masz oczy? - spytał.
Przekonał się, że są piwne; jasnopiwne, okolone czarnymi rzęsami.
- Powiedz, czy teraz, kiedy zobaczyłaś mnie z bliska, nie wydaję ci się wstrętny?
- Nie, skądże - odparła.
- Mam trzydzieści dziewięć lat. Żonę, której nie mogę się pozbyć. Wrzody na nogach. I pięć sztucznych zębów.
- To mnie nic nie obchodzi!

W następnej chwili, nie wiadomo, czy za jej, czy za jego sprawą, znalazła się w ramionach Winstona. Z początku myślał jedynie o tym, jakie to wszystko jest nieprawdopodobne. Dziewczęce ciało tuliło się do niego, ciemne włosy muskały mu twarz, a teraz... tak, uniosła twarz i oto całował pełne, czerwone usta! Zarzuciła mu ręce na szyję, szeptała, że jest najdroższy, cudowny, ukochany. Osunęli się na murawę; nie stawiała najmniejszego oporu, mógł z nią robić co chciał. Jednakże dotyk jej ciała nie rozpalił w nim namiętności. Czuł się dumny, szczęśliwy. Radował się z tego, co się dzieje, ale nie czuł pożądania. Sam dobrze nie wiedział dlaczego: może było na to zbyt wcześnie, może peszyły go jej młodość i uroda, może za długo żył bez kobiety. Dziewczyna podniosła się i wyjęła z włosów zgnieciony dzwonek. Usiadła i objęła Winstona ramieniem.

Oznacz znajomych, którym może się przydać

strona:   - 1 -  - 2 -  - 3 -  - 4 -  - 5 -  - 6 -  - 7 -  - 8 -  - 9 -  - 10 -  - 11 -  - 12 -  - 13 -  - 14 -  - 15 -  - 16 -  - 17 -  - 18 -  - 19 -  - 20 -  - 21 -  - 22 -  - 23 -  - 24 -  - 25 -  - 26 -  - 27 -  - 28 -  - 29 -  - 30 -  - 31 -  - 32 -  - 33 -  - 34 -  - 35 -  - 36 -  - 37 -  - 38 -  - 39 -  - 40 -  - 41 -  - 42 -  - 43 -  - 44 -  - 45 -  - 46 -  - 47 -  - 48 -  - 49 -  - 50 -  - 51 -  - 52 -  - 53 -  - 54 -  - 55 -  - 56 -  - 57 -  - 58 -  - 59 -  - 60 -  - 61 -  - 62 -  - 63 -  - 64 -  - 65 -  - 66 -  - 67 -  - 68 -  - 69 -  - 70 -  - 71 -  - 72 -  - 73 -  - 74 -  - 75 -  - 76 -  - 77 -  - 78 -  - 79 -  - 80 -  - 81 -  - 82 -  - 83 -  - 84 -  - 85 -  - 86 -  - 87 -  - 88 -  - 89 -  - 90 -  - 91 -  - 92 -  - 93 -  - 94 -  - 95 -  - 96 -  - 97 -  - 98 -  - 99 - 


  Dowiedz się więcej
1  Rok 1984 - cytaty
2  Rok 1984 jako antyutopia
3  Nowomowa



Komentarze
artykuł / utwór: Rok 1984 - Część pierwsza







    Tagi: