Rok 1984 - Część druga
klp.pl Lektury Analizy i interpretacje Motywy literackie Epoki
Dukt poszerzył się; po chwili Winston ujrzał ścieżkę, o której mówiła dziewczyna: wąską leśną drożynę wiodącą przez kępy krzaków. Nie miał zegarka, ale wiedział, że zjawił się przed czasem. Dzwonki rosły tu gęsto - nie sposób było po nich nie deptać. Ukląkł i zaczął je zbierać, trochę dla zabicia czasu, a częściowo dlatego, że nagle przyszło mu do głowy, iż z przyjemnością dałby dziewczynie bukiecik na powitanie. Miał już całkiem spory bukiet i właśnie go wąchał, wciągając w nozdrza nikły, nieco mdławy zapach, gdy wtem zamarł - usłyszał za sobą wyraźny trzask gałązki pękającej pod stopą. Wrócił do zrywania dzwonków. To było jedyne rozsądne wyjście. Mogła nadchodzić ona, ale równie dobrze ktoś mógł go mimo wszystko śledzić od stacji. Gdyby się obejrzał, wyglądałoby na to, że ma nieczyste sumienie.

Zerwał jeden kwiat, zerwał drugi. Nagle poczuł na ramieniu dłoń.
Spojrzał do góry. To była ona. Potrząsnęła głową, widocznie aby go ostrzec, żeby się nie odzywał, po czym rozgarnęła krzaki i szybkim krokiem poprowadziła go ścieżką w głąb lasu. Najwyraźniej bywała tu nieraz, bo bez wahania omijała każde grząskie miejsce. Winston szedł za nią wciąż ściskając w dłoni bukiet. Najpierw odetchnął z ulgą, lecz teraz, kiedy widział przed sobą szczupłe, silne ciało przepasane w talii szkarłatną szarfą podkreślającą krągłość bioder, owładnęło nim poczucie skrajnej niższości. Lękał się, że gdy dziewczyna odwróci się i mu przyjrzy, nie będzie go chciała.

Wonne powietrze i widok zielonych liści odebrały Winstonowi resztki wiary w siebie. Już w drodze ze stacji majowe słońce uzmysłowiło mu własną marność - marność bladej istoty żyjącej wiecznie pośród murów, z londyńskim kurzem i sadzą, wżartymi w pory skóry. Zdał sobie sprawę, że dziewczyna nigdy dotąd nie widziała go w jasnym, dziennym świetle. Dotarli do zwalonego pnia, o którym mu wspominała. Przeskoczyła przez pień i weszła w krzaki, choć nie widać było między nimi żadnego przejścia.

Winston ruszył jej śladem; chwilę później znaleźli się na niewielkiej porośniętej trawą polanie na szczycie małego pagórka, ze wszystkich stron otoczonego przez strzeliste drzewka, całkowicie kryjące go przed ludzkim wzrokiem.

Dziewczyna zatrzymała się i odwróciła do Winstona.

strona:   - 1 -  - 2 -  - 3 -  - 4 -  - 5 -  - 6 -  - 7 -  - 8 -  - 9 -  - 10 -  - 11 -  - 12 -  - 13 -  - 14 -  - 15 -  - 16 -  - 17 -  - 18 -  - 19 -  - 20 -  - 21 -  - 22 -  - 23 -  - 24 -  - 25 -  - 26 -  - 27 -  - 28 -  - 29 -  - 30 -  - 31 -  - 32 -  - 33 -  - 34 -  - 35 -  - 36 -  - 37 -  - 38 -  - 39 -  - 40 -  - 41 -  - 42 -  - 43 -  - 44 -  - 45 -  - 46 -  - 47 -  - 48 -  - 49 -  - 50 -  - 51 -  - 52 -  - 53 -  - 54 -  - 55 -  - 56 -  - 57 -  - 58 -  - 59 -  - 60 -  - 61 -  - 62 -  - 63 -  - 64 -  - 65 -  - 66 -  - 67 -  - 68 -  - 69 -  - 70 -  - 71 -  - 72 -  - 73 -  - 74 -  - 75 -  - 76 -  - 77 -  - 78 -  - 79 -  - 80 -  - 81 -  - 82 -  - 83 -  - 84 -  - 85 -  - 86 - 


  Dowiedz się więcej
1  Rok 1984 - cytaty
2  Rok 1984 - streszczenie
3  Rok 1984 jako antyutopia



Komentarze
artykuł / utwór: Rok 1984 - Część druga






    Tagi: