Rok 1984 - Część druga
klp.pl Lektury Analizy i interpretacje Motywy literackie Epoki
- Dalej nie idźmy. Na otwartym terenie ktoś może nas zauważyć. Tu zasłaniają nas gałęzie.
Stali w cieniu kępy leszczyny. Promienie słońca, mimo że przedzierały się przez dziesiątki liści, wciąż grzały im twarze. Winston spojrzał na pole rozciągające się przed nimi i nagle, z najwyższym zdumieniem, rozpoznał to miejsce. Widział je nieraz. Opuszczone pastwisko z wyskubaną trawą, po którym - między kopczykami kretowisk - wiodła kręta ścieżka. Naprzeciw, w nierównym szeregu drzew, gałęzie wiązów drgały leciutko na wietrze, kołysząc gęstwiną liści niczym kobiecymi splotami. Gdzieś w pobliżu, choć poza zasięgiem wzroku, musi przepływać strumień, w którego zielonych rozlewiskach śmigają klenie!
- Czy gdzieś tędy przepływa strumyk? - spytał cicho.
- Tak, na skraju sąsiedniego pola. Są w nim ryby, i to naprawdę ogromne. Widać, jak czatują w rozlewiskach pod wierzbami, utrzymując się w miejscu lekkimi ruchami ogona.
- Złota Kraina - szepnął. - Prawie!
- Złota Kraina?
- Tak sobie nazwałem krajobraz, który czasami jawi mi się we śnie.
- Patrz! - powiedziała cicho Julia.

Niespełna pięć metrów od nich i na wysokości ich twarzy, na gałęzi, przysiadł drozd. Może ich nie zauważył. Był w słońcu, a oni stali w cieniu. Rozpostarł skrzydła i znów je złożył, pokręcił łebkiem, jakby się kłaniał słońcu, po czym nagle zaśpiewał. W popołudniowej ciszy jego trel zabrzmiał z niespodziewaną mocą.

Winston i Julia przylgnęli do siebie, słuchając w oczarowaniu. Minuty mijały, a ptak śpiewał i śpiewał, coraz to inaczej, nie powtarzając się ani razu, jakby specjalnie popisywał się swoim kunsztem. Czasami milkł na kilka sekund, rozpościerał i składał skrzydła, a po chwili wypinał pierś i znów zanosił się śpiewem. Winston przypatrywał mu się z podziwem. Dla kogo i po co tak trelował? W pobliżu nie było żadnej samiczki, żadnego rywala. Co nim powodowało, że siedząc na skraju pustego lasu wyśpiewywał w przestrzeń swoje tony? Ciekawe, czy był tu gdzieś ukryty mikrofon. On i Julia odzywali się do siebie tylko szeptem, zbyt cichym, aby mikrofon mógł go wyłowić, ale na pewno musiał rejestrować świergot. Może przy odbiorniku, daleko stąd, jakiś mały, pluskwowaty człowieczek nasłuchuje uważnie - i słyszy ptaka? Ale rozbrzmiewająca melodia stopniowo wyparła wszystkie myśli Winstona. Miał wrażenie, że zalewa go niczym balsamiczny płyn i miesza się z promieniami słońca przedzierającymi się przez gałęzie. Przestał myśleć; po prostu czuł.

strona:   - 1 -  - 2 -  - 3 -  - 4 -  - 5 -  - 6 -  - 7 -  - 8 -  - 9 -  - 10 -  - 11 -  - 12 -  - 13 -  - 14 -  - 15 -  - 16 -  - 17 -  - 18 -  - 19 -  - 20 -  - 21 -  - 22 -  - 23 -  - 24 -  - 25 -  - 26 -  - 27 -  - 28 -  - 29 -  - 30 -  - 31 -  - 32 -  - 33 -  - 34 -  - 35 -  - 36 -  - 37 -  - 38 -  - 39 -  - 40 -  - 41 -  - 42 -  - 43 -  - 44 -  - 45 -  - 46 -  - 47 -  - 48 -  - 49 -  - 50 -  - 51 -  - 52 -  - 53 -  - 54 -  - 55 -  - 56 -  - 57 -  - 58 -  - 59 -  - 60 -  - 61 -  - 62 -  - 63 -  - 64 -  - 65 -  - 66 -  - 67 -  - 68 -  - 69 -  - 70 -  - 71 -  - 72 -  - 73 -  - 74 -  - 75 -  - 76 -  - 77 -  - 78 -  - 79 -  - 80 -  - 81 -  - 82 -  - 83 -  - 84 -  - 85 -  - 86 - 


  Dowiedz się więcej
1  Rok 1984 jako antyutopia
2  Główni bohaterowie - jednostki wobec systemu totalitarnego
3  Rok 1984 - streszczenie



Komentarze
artykuł / utwór: Rok 1984 - Część druga






    Tagi: