Rok 1984 - Część druga
klp.pl Lektury Analizy i interpretacje Motywy literackie Epoki
Kibić dziewczyny była miękka i ciepła. Obrócił Julię przodem do siebie; jej ciało jakby wtopiło się w jego własne. Kiedy dotykał dziewczyny, ulegle przyjmowała pieszczoty. Ich usta złączyły się, ale inaczej niż podczas pierwszych gwałtownych pocałunków. Kiedy się odsunęli, oboje westchnęli głęboko. Spłoszony drozd odfrunął łopocząc skrzydłami.
Winston zbliżył wargi do ucha Julii.
- Teraz - szepnął.
- Nie tutaj - odszepnęła. - Chodźmy na polankę. Tam bezpieczniej.

Pospiesznie, nie zważając na trzask gałązek, które pękały pod ich stopami, wrócili na dawne miejsce. Gdy znaleźli się na pagórku otoczonym młodymi jesionami, Julia odwróciła się do Winstona. Oboje oddychali ciężko, ale na jej wargach błąkał się uśmiech. Przez chwilę przypatrywała się mężczyźnie, po czym zbliżyła dłoń do błyskawicznego zamka kombinezonu.

I stało się niemal to, co w jego śnie! Niemal tak szybko, jak sobie wyobraził, zdarła z siebie ubranie i cisnęła na bok dokładnie tym samym wspaniałym gestem, obracającym wniwecz wszystkie nauki Partii. Jej białe ciało lśniło w słońcu. Na razie nie patrzył na nie; utkwił oczy w piegowatej, łobuzersko uśmiechniętej twarzy. Ukląkł przed Julią i ujął jej ręce w swoje.
- Czy robiłaś to już przedtem?
- Pewnie. Setki... no, dziesiątki razy.
- Z partyjnymi?
- Zawsze z partyjnymi.
- Z członkami Wewnętrznej Partii również?
- Nie, z tymi bydlakami nigdy. Ale wystarczyłoby, żebym kiwnęła palcem, a prawie każdy z nich poleciałby na mnie. Tylko, cholery, strugają takich świętoszków!

Serce zabiło mu radośniej. Robiła to dziesiątki razy - pragnął, aby były to setki, tysiące. Wszystko, co miało posmak zepsucia, napawało go nadzieją. Kto wie, może Partię już dawno przeżarła zgnilizna, może kult pracy i ascezy to blaga, zaledwie cienka otoczka skrywająca pełne rozpasanie. Gdyby mógł ich wszystkich zarazić trądem lub syfilisem, uczyniłby to z radością! Cokolwiek, byleby tylko osłabić, podkopać i zniszczyć tych drani! Pociągnął Julię w dół, tak aby klęczeli naprzeciw siebie.

- Słuchaj. Im więcej mężczyzn miałaś, tym bardziej cię kocham. Wiesz dlaczego?
- Tak. Doskonale.
- Nienawidzę czystości, nienawidzę dobroci! Nie chcę, żeby istniały jakiekolwiek cnoty. Pragnę, aby wszyscy byli zepsuci do szpiku kości.

strona:   - 1 -  - 2 -  - 3 -  - 4 -  - 5 -  - 6 -  - 7 -  - 8 -  - 9 -  - 10 -  - 11 -  - 12 -  - 13 -  - 14 -  - 15 -  - 16 -  - 17 -  - 18 -  - 19 -  - 20 -  - 21 -  - 22 -  - 23 -  - 24 -  - 25 -  - 26 -  - 27 -  - 28 -  - 29 -  - 30 -  - 31 -  - 32 -  - 33 -  - 34 -  - 35 -  - 36 -  - 37 -  - 38 -  - 39 -  - 40 -  - 41 -  - 42 -  - 43 -  - 44 -  - 45 -  - 46 -  - 47 -  - 48 -  - 49 -  - 50 -  - 51 -  - 52 -  - 53 -  - 54 -  - 55 -  - 56 -  - 57 -  - 58 -  - 59 -  - 60 -  - 61 -  - 62 -  - 63 -  - 64 -  - 65 -  - 66 -  - 67 -  - 68 -  - 69 -  - 70 -  - 71 -  - 72 -  - 73 -  - 74 -  - 75 -  - 76 -  - 77 -  - 78 -  - 79 -  - 80 -  - 81 -  - 82 -  - 83 -  - 84 -  - 85 -  - 86 - 


  Dowiedz się więcej
1  Nowomowa
2  Rok 1984 - streszczenie
3  Rok 1984 - cytaty



Komentarze
artykuł / utwór: Rok 1984 - Część druga






    Tagi: