Rok 1984 - Część druga
klp.pl Lektury Analizy i interpretacje Motywy literackie Epoki
- Nigdy nie należy wracać tą samą drogą - oświadczyła takim tonem, jakby obwieszczała żelazną regułę.

Postanowiła, że ruszy pierwsza; Winston miał odczekać jeszcze pół godziny. Powiedziała mu, gdzie mogą się spotkać po pracy, za cztery dni. Wybrała uliczkę w jednej z uboższych dzielnic, na której znajdował się targ; zwykle panował tam zgiełk i przewalały się tłumy. Będzie kręciła się między straganami, udając, że szuka sznurowadeł lub nici. Jeśli uzna, że jest bezpiecznie, wytrze nos, kiedy Winston się zbliży; jeśli nie da tego znaku, ma ją po prostu minąć. Jeżeli szczęście dopisze, uda im się, niewidocznym w tłumie, porozmawiać z kwadrans i umówić się na następne spotkanie.

- Lecę - powiedziała, gdy tylko zapamiętał jej instrukcje. - O dziewiętnastej trzydzieści muszę być z powrotem. Obiecałam przepracować dwie godziny w Młodzieżowej Lidze Antyseksualnej, pewnie będę rozdawać ulotki czy robić coś podobnego. Szlag by ich trafił! Otrzep mnie, dobrze? Nie mam we włosach liści? Na pewno? W takim razie żegnaj, najdroższy, żegnaj!

Padła mu w ramiona, wycałowała gwałtownie, a chwilę później przedarła się przez młode jesiony i prawie bezszelestnie oddaliła. Wciąż nie znał jej nazwiska i adresu - ale mniejsza, bo przecież i tak nie mogli ani się odwiedzać, ani ze sobą korespondować.

Tak się złożyło, że nigdy więcej nie pojechali na polanę. W maju jeszcze tylko raz mieli okazję się kochać. Zdarzyło się to w innej kryjówce znanej Julii, dzwonnicy zburzonego kościoła w niemal całkiem wyludnionej okolicy, na którą przed trzydziestu laty zrzucono bombę atomową. Było to świetne miejsce, lecz samo dotarcie do niego wiązało się ze znacznym ryzykiem. W pozostałe dni spotykali się na ulicy, każdego wieczora gdzie indziej i nigdy na dłużej niż na pół godziny.

Mogli ze sobą wówczas rozmawiać, choć w dość osobliwy sposób. Wędrując zatłoczonymi chodnikami, nigdy ramię w ramię i ani razu na siebie nie patrząc, prowadzili dziwaczny dialog, przerywany niczym światło latarni morskiej; milkli nagle - często w połowie zdania - ilekroć widzieli partyjny kombinezon lub zbliżali się do teleekranu, by po kilku minutach podjąć przerwany wątek; gdy zaś dochodzili do miejsca, gdzie mieli się rozstać, urywali rozmowę, po czym nazajutrz kontynuowali ją bez żadnego wstępu. Julia była najwyraźniej przyzwyczajona do takiego sposobu porozumiewania się, który nazywała "rozmową na raty". Posiadała też niezwykłą biegłość w mówieniu bez poruszania ustami.

strona:   - 1 -  - 2 -  - 3 -  - 4 -  - 5 -  - 6 -  - 7 -  - 8 -  - 9 -  - 10 -  - 11 -  - 12 -  - 13 -  - 14 -  - 15 -  - 16 -  - 17 -  - 18 -  - 19 -  - 20 -  - 21 -  - 22 -  - 23 -  - 24 -  - 25 -  - 26 -  - 27 -  - 28 -  - 29 -  - 30 -  - 31 -  - 32 -  - 33 -  - 34 -  - 35 -  - 36 -  - 37 -  - 38 -  - 39 -  - 40 -  - 41 -  - 42 -  - 43 -  - 44 -  - 45 -  - 46 -  - 47 -  - 48 -  - 49 -  - 50 -  - 51 -  - 52 -  - 53 -  - 54 -  - 55 -  - 56 -  - 57 -  - 58 -  - 59 -  - 60 -  - 61 -  - 62 -  - 63 -  - 64 -  - 65 -  - 66 -  - 67 -  - 68 -  - 69 -  - 70 -  - 71 -  - 72 -  - 73 -  - 74 -  - 75 -  - 76 -  - 77 -  - 78 -  - 79 -  - 80 -  - 81 -  - 82 -  - 83 -  - 84 -  - 85 -  - 86 - 


  Dowiedz się więcej
1  Rok 1984 - streszczenie
2  Rok 1984 jako antyutopia
3  Główni bohaterowie - jednostki wobec systemu totalitarnego



Komentarze
artykuł / utwór: Rok 1984 - Część druga






    Tagi: