Rok 1984 - Część druga
klp.pl Lektury Analizy i interpretacje Motywy literackie Epoki
Tylko raz, w ciągu niemal miesiąca wieczornych spotkań, udało im się pocałować. Szli w milczeniu boczną ulicą (Julia uważała, że z dala od głośnych arterii nie wolno się odzywać), gdy nagle doszedł ich ogłuszający ryk, ziemia zadygotała, niebo poczerniało i Winston nagle stwierdził, że leży na ziemi, przerażony i potłuczony. Gdzieś bardzo blisko rąbnął pocisk rakietowy. Wtem Winston ujrzał o kilka centymetrów od siebie twarz Julii - trupiobladą. Nawet usta miała białe. "Nie żyje!" - przeraził się. Przytulił ją i dopiero wtedy sobie uświadomił, że całuje ciepłą twarz żywej osoby. Pod wargami czuł pył; pokrywała ich gruba warstwa tynku.

Czasem, kiedy docierali na umówione miejsce, musieli się mijać bez jednego spojrzenia, bo albo zza rogu wyłaniał się patrol, albo w górze terkotał helikopter. Nawet gdyby było to mniej niebezpieczne, i tak nie mieliby czasu spotykać się częściej. Winston pracował sześćdziesiąt godzin tygodniowo, Julia jeszcze więcej; od nawału pracy zależało, kiedy wypadną ich wolne dni - często się nie pokrywały. Co więcej, Julia rzadko miała cały wolny wieczór. Niesamowicie dużo czasu pochłaniało jej słuchanie odczytów, udział w pochodach, rozdawanie ulotek Młodzieżowej Ligi Antyseksualnej, przygotowywanie transparentów na Tydzień Nienawiści, zbieranie składek podczas kampanii oszczędnościowej i podobna działalność społeczna.

Twierdziła, że jej się to opłaca; daje doskonały kamuflaż. Przestrzegając błahych praw, można łamać wielkie. Namówiła nawet Winstona, aby poświęcił jeszcze jeden ze swoich wolnych wieczorów i zgłosił się ochotniczo do pracy w fabryce broni, gdzie - w ramach dodatkowych zajęć - zatrudniano gorliwych partyjniaków. Tak więc raz w tygodniu, przez cztery godziny, Winston z nudy odchodził niemal od zmysłów, skręcając ze sobą niewielkie kawałki metalu, prawdopodobnie części zapalników, w kiepsko oświetlonej, pełnej przeciągów hali, w której ponury stukot młotków zlewał się z muzyką płynącą z teleekranów.

Kiedy spotkali się w dzwonnicy, mogli wreszcie uzupełnić luki w swoich przerywanych rozmowach. Było upalne popołudnie. Powietrze w małym kwadratowym pomieszczeniu nad dzwonami, nagrzane i duszne, cuchnęło gołębimi odchodami. Rozmawiali przez wiele godzin siedząc na zakurzonej, pokrytej gałązkami podłodze; tylko co jakiś czas któreś z nich wstawało, by spojrzeć przez wąskie otwory strzelnicze i sprawdzić, czy nikt się nie zbliża.

Oznacz znajomych, którym może się przydać

strona:   - 1 -  - 2 -  - 3 -  - 4 -  - 5 -  - 6 -  - 7 -  - 8 -  - 9 -  - 10 -  - 11 -  - 12 -  - 13 -  - 14 -  - 15 -  - 16 -  - 17 -  - 18 -  - 19 -  - 20 -  - 21 -  - 22 -  - 23 -  - 24 -  - 25 -  - 26 -  - 27 -  - 28 -  - 29 -  - 30 -  - 31 -  - 32 -  - 33 -  - 34 -  - 35 -  - 36 -  - 37 -  - 38 -  - 39 -  - 40 -  - 41 -  - 42 -  - 43 -  - 44 -  - 45 -  - 46 -  - 47 -  - 48 -  - 49 -  - 50 -  - 51 -  - 52 -  - 53 -  - 54 -  - 55 -  - 56 -  - 57 -  - 58 -  - 59 -  - 60 -  - 61 -  - 62 -  - 63 -  - 64 -  - 65 -  - 66 -  - 67 -  - 68 -  - 69 -  - 70 -  - 71 -  - 72 -  - 73 -  - 74 -  - 75 -  - 76 -  - 77 -  - 78 -  - 79 -  - 80 -  - 81 -  - 82 -  - 83 -  - 84 -  - 85 -  - 86 - 


  Dowiedz się więcej
1  Rok 1984 - cytaty
2  Nowomowa
3  Rok 1984 jako antyutopia



Komentarze
artykuł / utwór: Rok 1984 - Część druga







    Tagi: