Rok 1984 - Część druga
klp.pl Lektury Analizy i interpretacje Motywy literackie Epoki
Tak więc rodzina stała się jakby przedłużeniem Policji Myśli; każdy, kto miał dzieci, przez cały czas przebywał w towarzystwie doskonale go znających kapusiów.
Nagle Winstonowi przypomniała się Katherine. Na pewno doniosłaby na niego Policji Myśli, gdyby po prostu nie była zbyt głupia, aby się zorientować, jak nieprawomyślne ma poglądy. Myśl o niej nasunął mu panujący upał, od którego czoło miał zroszone potem. Zaczął opowiadać Julii o tym, co się wydarzyło - a raczej prawie wydarzyło - w równie upalne letnie popołudnie przed jedenastu laty.

Było to trzy lub cztery miesiące po ich ślubie. Zgubili się podczas pieszej wycieczki w okolice Kent. Zostali w tyle za grupą zaledwie o kilkaset metrów, lecz skręcili w złą stronę i nagle znaleźli się na skraju urwiska, w miejscu gdzie niegdyś wybierano kredę. Pionowa ściana - dziesięć, dwadzieścia metrów - a poniżej głazy. Nie było nikogo, kogo mogliby zapytać o drogę. Kiedy Katherine zrozumiała, że się zgubili, wpadła w popłoch. Przebywanie choć przez chwilę z dala od hałaśliwych współuczestników wycieczki wywoływało u niej poczucie winy. Chciała czym prędzej wrócić tą samą drogą, którą przyszli, i udać się na poszukiwanie grupy.

Ale akurat wtedy Winston spostrzegł kępy krwawnicy rosnące w szczelinach skalnych poniżej. Wśród nich dwubarwną - karmazynową i ceglastoczerwoną - która najwyraźniej wyrastała z jednego korzenia. Nigdy nie widział czegoś podobnego, zawołał więc Katherine, żeby też zobaczyła.

- Spójrz, Katherine! Popatrz na tamte kwiaty. Ta kępa prawie na samym dole. Widzisz, że są w dwóch kolorach?
Już odchodziła, ale mimo wzburzenia cofnęła się. Wychyliła się przez urwisko i spojrzała tam, gdzie wskazywał. Stojąc o krok za nią, objął ją w talii, by nie straciła równowagi. W tejże chwili zdał sobie sprawę, że są zupełnie sami. W pobliżu nie było nikogo, nie drgał ani jeden liść, nie słyszało się nawet ptaków. Mała szansa, aby w takim miejscu znajdował się mikrofon, a nawet gdyby go tu gdzieś ukryto, wyłapywałby przecież tylko dźwięki. Była to najgorętsza, najbardziej senna pora popołudnia. Słońce paliło, pot ściekał Winstonowi z twarzy. I wtedy nagle przyszło mu do głowy...

- Dlaczegoś jej nie zepchnął? - spytała Julia. - Ja bym się tam nie wahała.

Oznacz znajomych, którym może się przydać

strona:   - 1 -  - 2 -  - 3 -  - 4 -  - 5 -  - 6 -  - 7 -  - 8 -  - 9 -  - 10 -  - 11 -  - 12 -  - 13 -  - 14 -  - 15 -  - 16 -  - 17 -  - 18 -  - 19 -  - 20 -  - 21 -  - 22 -  - 23 -  - 24 -  - 25 -  - 26 -  - 27 -  - 28 -  - 29 -  - 30 -  - 31 -  - 32 -  - 33 -  - 34 -  - 35 -  - 36 -  - 37 -  - 38 -  - 39 -  - 40 -  - 41 -  - 42 -  - 43 -  - 44 -  - 45 -  - 46 -  - 47 -  - 48 -  - 49 -  - 50 -  - 51 -  - 52 -  - 53 -  - 54 -  - 55 -  - 56 -  - 57 -  - 58 -  - 59 -  - 60 -  - 61 -  - 62 -  - 63 -  - 64 -  - 65 -  - 66 -  - 67 -  - 68 -  - 69 -  - 70 -  - 71 -  - 72 -  - 73 -  - 74 -  - 75 -  - 76 -  - 77 -  - 78 -  - 79 -  - 80 -  - 81 -  - 82 -  - 83 -  - 84 -  - 85 -  - 86 - 


  Dowiedz się więcej
1  Rok 1984 - cytaty
2  Główni bohaterowie - jednostki wobec systemu totalitarnego
3  Rok 1984 jako antyutopia



Komentarze
artykuł / utwór: Rok 1984 - Część druga







    Tagi: