Rok 1984 - Część druga
klp.pl Lektury Analizy i interpretacje Motywy literackie Epoki
W wielogodzinnym pogrzebie ofiar, który przerodził się w gniewną manifestację, uczestniczyli wszyscy mieszkańcy dzielnicy. Inna bomba spadła na pusty teren służący za plac zabaw; śmierć poniosło kilkadziesiąt dzieci. Odbył się następny pochód: ludzie, manifestując swoje oburzenie, spalili kukłę Goldsteina, pozdzierali i cisnęli w płomienie setki plakatów z eurazjatyckim żołnierzem, a podczas ogólnego zamieszania splądrowano kilka sklepów. Później rozeszła się pogłoska, że to szpiedzy nakierowują bomby przy pomocy fal radiowych, spalono więc dom starego małżeństwa, które podejrzewano o cudzoziemskie pochodzenie; staruszkowie zaczadzieli od dymu.

Każdą wolną chwilę Julia i Winston spędzali w pokoju nad sklepem pana Charringtona, leżąc nago na łóżku pod otwartym oknem; tak spragnieni byli odrobiny chłodu, że przez myśl im nie przeszło okrywać się kocem. Szczur więcej się nie pojawił, lecz za to w upale straszliwie rozpleniły się pluskwy. Jednakże Julii i Winstonowi to nie przeszkadzało. Brudny czy czysty, pokój był dla nich rajem. Zaraz po przyjściu wysypywali wszystko pieprzem kupionym na czarnym rynku, ściągali z siebie ubranie i zaczynali się kochać, choć pot lał się z nich strumieniami. Potem zasypiali, a ledwo się budzili, musieli odpierać zmasowane ataki nowych armii robactwa.

W czerwcu spotkali się w sumie cztery, pięć, sześć - nie, siedem razy. Winston skończył z popijaniem dżinu o każdej porze. Nie czuł więcej potrzeby. Przytył, opuchlizna na nodze opadła, pozostawiając jedynie brunatne znamię nad kostką, a poranne ataki kaszlu ustąpiły zupełnie. Życie przestało być nieznośne; odeszła go ochota, by robić miny do teleekranu albo kląć ile tchu w piersiach. Teraz, gdy mieli bezpieczną kryjówkę, nieomal dom, nie ciążyło mu tak bardzo to, że spotykają się rzadko i najwyżej na kilka godzin. Świadomość, iż czeka na nich pokój, do którego nikt inny nie ma dostępu, była nieomal równie przyjemna jak przebywanie w nim.

Pokój wydawał się minionym światem, skansenem przeszłości, w którym mogą bytować gatunki dawno wymarłe gdzie indziej. Pan Charrington zapewne również należał do takiego gatunku. W drodze na piętro Winston zwykle wstępował do sklepu, żeby zamienić z gospodarzem kilka słów. Starszy pan chyba nigdy lub prawie nigdy nie opuszczał sklepu; chyba nigdy też nie miewał klientów. Żył krążąc jak duch między niewielkim mrocznym sklepem a jeszcze mniejszą kuchnią na tyłach domu, gdzie przygotowywał sobie posiłki i gdzie pośród innych rzeczy przechowywał nieprawdopodobnie stary gramofon z olbrzymią tubą.

strona:   - 1 -  - 2 -  - 3 -  - 4 -  - 5 -  - 6 -  - 7 -  - 8 -  - 9 -  - 10 -  - 11 -  - 12 -  - 13 -  - 14 -  - 15 -  - 16 -  - 17 -  - 18 -  - 19 -  - 20 -  - 21 -  - 22 -  - 23 -  - 24 -  - 25 -  - 26 -  - 27 -  - 28 -  - 29 -  - 30 -  - 31 -  - 32 -  - 33 -  - 34 -  - 35 -  - 36 -  - 37 -  - 38 -  - 39 -  - 40 -  - 41 -  - 42 -  - 43 -  - 44 -  - 45 -  - 46 -  - 47 -  - 48 -  - 49 -  - 50 -  - 51 -  - 52 -  - 53 -  - 54 -  - 55 -  - 56 -  - 57 -  - 58 -  - 59 -  - 60 -  - 61 -  - 62 -  - 63 -  - 64 -  - 65 -  - 66 -  - 67 -  - 68 -  - 69 -  - 70 -  - 71 -  - 72 -  - 73 -  - 74 -  - 75 -  - 76 -  - 77 -  - 78 -  - 79 -  - 80 -  - 81 -  - 82 -  - 83 -  - 84 -  - 85 -  - 86 - 


  Dowiedz się więcej
1  Rok 1984 jako antyutopia
2  Rok 1984 - cytaty
3  Główni bohaterowie - jednostki wobec systemu totalitarnego



Komentarze
artykuł / utwór: Rok 1984 - Część druga






    Tagi: