Rok 1984 - Część druga
klp.pl Lektury Analizy i interpretacje Motywy literackie Epoki
Nigdy więcej nie zobaczył matki. Kiedy połknął czekoladę, zrobiło mu się wstyd; przez kilka godzin krążył ulicami, dopóki głód nie zmusił go do powrotu. Wróciwszy do domu nie zastał nikogo. W owym czasie nagłe zniknięcia stawały się już powszednie. Oprócz matki i siostry nic więcej nie ubyło. Zostały wszystkie ubrania, w tym nawet palto matki. Winston nadal nie wiedział, czy jego matkę rozstrzelano. Równie dobrze mogła trafić do obozu pracy. Siostrę zaś albo umieszczono - podobnie jak jego - w jednej z założonych po wojnie domowej kolonii dla bezdomnych dzieci (nazywano je ośrodkami wychowawczymi), albo razem z matką wysłano do obozu pracy lub po prostu porzucono gdzieś, żeby umarła.

Wciąż widział tę scenę wyraźnie przed oczami, zwłaszcza ów opiekuńczy gest, którym matka przytuliła małą, a w którym jakby zawierało się całe przesłanie snu. Przypomniał sobie inny sen, sen sprzed dwóch miesięcy. Matka siedziała wówczas w identycznej pozie jak wtedy na łóżku przykrytym wyświechtaną białą kapą, tuląc do siebie dziecko, lecz była hen w dole, w tonącym statku, który wciąż opadał coraz niżej, i cały czas wpatrywała się w Winstona przez mroczniejącą wodę.

Opowiedział Julii o zniknięciu matki. Nie otwierając oczu, przekręciła się w jego stronę i ułożyła wygodniej.
- Na pewno byłeś wtedy niezgorszym bydlakiem -wymamrotała. - Wszystkie dzieci to małe bydlaki.
- Tak. Ale najważniejsze w tej całej historii jest to, że...

Poznał jednak po jej oddechu, że znów zapadła w sen. Chętnie opowiedziałby coś jeszcze o matce. Z tego, co pamiętał, nie była kobietą niezwykłą ani tym bardziej specjalnie inteligentną, lecz cechowały ją uczciwość i szlachetność; zawsze kierowała się własnymi zasadami. Jej uczuć nic nie mogło zmienić. Matce nigdy nie przyszłoby do głowy, że każde bezskuteczne działanie jest zbędne. Uważała, że jeśli się kogoś kocha, to się go kocha, a gdy nie ma już nic, co można by mu zaofiarować, wciąż daje się miłość. Kiedy zabrakło czekolady, przytuliła dziecko. To nic nie pomogło, niczego nie zmieniło, nie pojawiło się więcej czekolady ani też nie oddaliła się śmierć jej i dziecka; po prostu był to dla niej naturalny odruch. Kobieta na łodzi uchodźców w podobny sposób otoczyła chłopca ramionami, choć przecież nie lepiej chroniło go to od kuł niż kartka papieru.

strona:   - 1 -  - 2 -  - 3 -  - 4 -  - 5 -  - 6 -  - 7 -  - 8 -  - 9 -  - 10 -  - 11 -  - 12 -  - 13 -  - 14 -  - 15 -  - 16 -  - 17 -  - 18 -  - 19 -  - 20 -  - 21 -  - 22 -  - 23 -  - 24 -  - 25 -  - 26 -  - 27 -  - 28 -  - 29 -  - 30 -  - 31 -  - 32 -  - 33 -  - 34 -  - 35 -  - 36 -  - 37 -  - 38 -  - 39 -  - 40 -  - 41 -  - 42 -  - 43 -  - 44 -  - 45 -  - 46 -  - 47 -  - 48 -  - 49 -  - 50 -  - 51 -  - 52 -  - 53 -  - 54 -  - 55 -  - 56 -  - 57 -  - 58 -  - 59 -  - 60 -  - 61 -  - 62 -  - 63 -  - 64 -  - 65 -  - 66 -  - 67 -  - 68 -  - 69 -  - 70 -  - 71 -  - 72 -  - 73 -  - 74 -  - 75 -  - 76 -  - 77 -  - 78 -  - 79 -  - 80 -  - 81 -  - 82 -  - 83 -  - 84 -  - 85 -  - 86 - 


  Dowiedz się więcej
1  Rok 1984 - cytaty
2  Główni bohaterowie - jednostki wobec systemu totalitarnego
3  Rok 1984 jako antyutopia



Komentarze
artykuł / utwór: Rok 1984 - Część druga






    Tagi: