Rok 1984 - Część trzecia
klp.pl Lektury Analizy i interpretacje Motywy literackie Epoki
- Nie słyszeliście! Coś się zacięło w teleekranie! To on jest wrogiem! Bierzcie jego, nie mnie!

Dwóch masywnych strażników pochyliło się, by chwycić głodomora pod pachy, ale rzucił się rozpaczliwie w bok i uczepił żelaznej' nogi ławki, skowycząc jak zwierzę. Usiłowali go oderwać, jednakże trzymał się kurczowo i z nieoczekiwaną siłą. Szamotali się tak z pół minuty. Pozostali więźniowie siedzieli bez słowa, z rękami złożonymi na kolanach, patrząc prosto przed siebie. Skowyt ucichł; głodomór z trudem łapał oddech, lecz nie dawał się oderwać od ławki. Nagle zawył; to jeden ze strażników zmiażdżył mu palce kopniakiem. Teraz z łatwością podnieśli go na nogi.

- Pokój sto jeden - powtórzył oficer.

Strażnicy wyprowadzili głodomora; szedł słaniając się, z głową zwieszoną nisko, tuląc do piersi bolącą rękę; wola walki opuściła go zupełnie.

Czas płynął. Jeśli głodomora wyprowadzono o północy, nastał już świt; jeśli o świcie, minęło południe. Winston był sam; sam od kilku godzin. Od siedzenia na wąskiej ławce tak bardzo bolały go kości, że co pewien czas wstawał i przechadzał się po celi; teleekran ani razu dotąd nie zareagował. Kawałek chleba leżał wciąż tam, gdzie upuścił go grubas. Początkowo Winston musiał specjalnie odwracać wzrok, żeby nie patrzeć w tamtą stronę, ale w końcu głód ustąpił miejsca pragnieniu. W ustach miał suchy, nieprzyjemny smak. Miarowy szum i ciągłe jaskrawe światło sprawiły, że ogarnęła go słabość, a w głowie czuł kompletną pustkę. Kiedy nie mógł już dłużej wytrzymać bólu, wstawał, po czym siadał niemal natychmiast, gdyż ilekroć się podnosił, zaczynało mu się kręcić w głowie. Kiedy chwilami niewygody ciała przestawały mu tak okropnie doskwierać, powracał przeraźliwy strach. Momentami z gasnącą nadzieją myślał o O'Brienie i żyletce. Wydawało mu się prawdopodobne, że zostanie dostarczona w jedzeniu - jeśli w ogóle będą go tu karmić. Rzadziej myślał o Julii. Możliwe, że cierpi teraz jeszcze gorsze męczarnie niż on. Może właśnie w tym momencie wyje z bólu. "Czy gdybym mógł ją uratować zwiększając swoje męki, uczyniłbym to? - zapytał się w myślach. - Tak, nie wahałbym się". Ale była to wyrozumowana decyzja; uznał, że tak powinien postąpić. Nie podyktowała mu tej odpowiedzi miłość. Tu, gdzie teraz przebywał, nie odczuwało się nic prócz bólu i strachu przed jeszcze większym bólem. A zresztą, czy kiedy się cierpi, można z jakiegokolwiek powodu szczerze pragnąć, aby ból się wzmógł? Tego jeszcze nie wiedział.

Oznacz znajomych, którym może się przydać

strona:   - 1 -  - 2 -  - 3 -  - 4 -  - 5 -  - 6 -  - 7 -  - 8 -  - 9 -  - 10 -  - 11 -  - 12 -  - 13 -  - 14 -  - 15 -  - 16 -  - 17 -  - 18 -  - 19 -  - 20 -  - 21 -  - 22 -  - 23 -  - 24 -  - 25 -  - 26 -  - 27 -  - 28 -  - 29 -  - 30 -  - 31 -  - 32 -  - 33 -  - 34 -  - 35 -  - 36 -  - 37 -  - 38 -  - 39 -  - 40 -  - 41 -  - 42 -  - 43 -  - 44 -  - 45 -  - 46 -  - 47 -  - 48 -  - 49 -  - 50 -  - 51 -  - 52 -  - 53 -  - 54 -  - 55 -  - 56 -  - 57 -  - 58 -  - 59 -  - 60 -  - 61 -  - 62 - 


  Dowiedz się więcej
1  Rok 1984 jako antyutopia
2  Rok 1984 - streszczenie
3  Nowomowa



Komentarze
artykuł / utwór: Rok 1984 - Część trzecia







    Tagi: