Rok 1984 - Część trzecia
klp.pl Lektury Analizy i interpretacje Motywy literackie Epoki
Po krótkim odpoczynku otworzyła oczy i znów spojrzała na Winstona; chyba musiał przypaść jej do gustu, bo objęła go potężnym ramieniem i przyciągnęła do siebie, zionąc mu prosto w twarz wonią piwa i rzygowin.
- Jak się nazywasz, kochaniutki? - spytała.
- Smith - odparł Winston.
- Smith? - ucieszyła się. - A to mi numer! Ja też mam Smith na nazwisko. Mogłabym być twoją matką.

Rzeczywiście mogłaby, pomyślał Winston. Typem budowy przypominała jego matkę, wiek również się zgadzał, a przecież po dwudziestu latach w obozie pracy wygląd człowieka ma prawo się zmienić.

Nikt więcej się do niego nie odezwał. Był zdziwiony, że kryminaliści tak kompletnie ignorują członków Partii. Z pogardliwą obojętnością nazywali ich "politami". Partyjni bali się otworzyć usta do kogokolwiek, a zwłaszcza do innych partyjnych. Tylko raz, gdy dwie kobiety, obie należące do Partii, przysunęły się do siebie w ogólnym ścisku, pośród panującego gwaru dobiegł go pośpieszny szept jednej z nich; powiedziała coś, czego nie zrozumiał, o "pokoju sto jeden".

Do nowej celi przywieźli go dwie lub trzy godziny temu. Kłucie w trzewiach nie ustępowało; chwilami ból dokuczał bardziej, chwilami mniej, a to z kolei wpływało na tok jego myśli. Kiedy ból się wzmagał, Winston myślał jedynie o swoim żołądku i głodzie; gdy tylko robiło mu się trochę lepiej, natychmiast ogarniał go strach. Chwilami tak dokładnie wyobrażał sobie, co go czeka, że serce waliło mu jak młotem, a w płucach brakowało tchu.

Czuł na łokciach razy spadających pałek, a na łydkach kopniaki podkutych butów; widział siebie, jak tarza się po ziemi i wyje błagając o litość przez pieńki powybijanych zębów. Prawie nie myślał o Julii. Próbował, lecz jego myśli zaraz biegły innym torem. Wiedział, że ją kocha i że jej nie zdradzi; ale poczucie to było tak bezemocjonalne, jak znajomość matematycznych reguł. Nie czuł miłości i wcale nie zastanawiał się nad losem dziewczyny. Częściej myślał o O'Brienie, i to z pewną nikłą nadzieją.

O'Brien musiał mieć już informacje o aresztowaniu. Mówił, że Braterstwo nigdy nie stara się ratować swoich członków, ale wspominał też o żyletce; jeśli im się uda, dostarczą mu żyletkę. Będzie miał pewnie z pięć sekund, zanim strażnik wpadnie do celi. Wyobraził sobie palący chłód ostrza, które werżnie mu się w ciało; nawet palce zaciśnięte na żyletce będzie miał rozorane aż do kości. Wszystko sprowadzało się do jego obolałego ciała - a ono kurczyło się, dygocząc, na myśl o najmniejszym bólu. Wątpił, czy starczy mu odwagi, by użyć żyletki, nawet jeśli ją dostanie. Bardziej naturalne wydawało mu się egzystować z chwili na chwilę, cieszyć się z każdych dziesięciu minut życia, nawet ze świadomością, że nie uniknie tortur.

Oznacz znajomych, którym może się przydać

strona:   - 1 -  - 2 -  - 3 -  - 4 -  - 5 -  - 6 -  - 7 -  - 8 -  - 9 -  - 10 -  - 11 -  - 12 -  - 13 -  - 14 -  - 15 -  - 16 -  - 17 -  - 18 -  - 19 -  - 20 -  - 21 -  - 22 -  - 23 -  - 24 -  - 25 -  - 26 -  - 27 -  - 28 -  - 29 -  - 30 -  - 31 -  - 32 -  - 33 -  - 34 -  - 35 -  - 36 -  - 37 -  - 38 -  - 39 -  - 40 -  - 41 -  - 42 -  - 43 -  - 44 -  - 45 -  - 46 -  - 47 -  - 48 -  - 49 -  - 50 -  - 51 -  - 52 -  - 53 -  - 54 -  - 55 -  - 56 -  - 57 -  - 58 -  - 59 -  - 60 -  - 61 -  - 62 - 


  Dowiedz się więcej
1  Rok 1984 jako antyutopia
2  Rok 1984 - streszczenie
3  Rok 1984 - cytaty



Komentarze
artykuł / utwór: Rok 1984 - Część trzecia







    Tagi: