Rok 1984 - Część trzecia
klp.pl Lektury Analizy i interpretacje Motywy literackie Epoki
Winston słuchał teleekranu. Chwilowo płynęła z niego muzyka, lecz lada moment mogli nadać specjalny komunikat Ministerstwa Pokoju. Z frontu afrykańskiego nadchodziły wyjątkowo niepokojące wiadomości. Winston zadręczał się nimi od samego rana. Wojska eurazjatyckie (Oceania prowadziła wojnę z Eurazją; Oceania zawsze prowadziła wojnę z Eurazją) posuwały się na południe w przerażającym tempie. Komunikat nadany o dwunastej nie wymieniał żadnego konkretnego rejonu, lecz walki prawdopodobnie toczyły się już przy ujściu Kongo. Brazzaville i Leopoldville znalazły się w niebezpieczeństwie. Winston nawet bez patrzenia na mapę wiedział, co to oznacza. W grę wchodziła nie tylko utrata Afryki Środkowej; po raz pierwszy od wybuchu wojny zagrożona była sama Oceania.

Gwałtowne uczucie - nie całkiem strachu, raczej dziwnego podniecenia - targnęło Winstonem, po czym znów przygasło. Przestał myśleć o wojnie. Nie umiał skoncentrować się na żadnym temacie dłużej niż przez kilka chwil. Podniósł szklankę i opróżnił ją jednym haustem. Jak zwykle wzdrygnął się z obrzydzenia i zrobiło mu się niedobrze. Smak był ohydny. Goździki i sacharyna, same odrażająco mdłe, nie mogły zabić przykrej, oleistej woni dżinu; najgorsze jednak, że ta woń, która roztaczała się wokół niego w dzień i w nocy, kojarzyła mu się nierozerwalnie ze smrodem tych...

Nigdy, nawet w myślach, nie wymieniał ich nazwy, i na ile mógł, starał się nie przywoływać ich widoku. Były czymś, czego usiłował do końca sobie nie uświadamiać: cieniem przy twarzy, smrodem trzymającym się nozdrzy. Kiedy dżin podszedł mu do gardła, beknął przez sine wargi. Utył, odkąd go zwolniono, rysy mu zgrubiały, a cera stała się bardziej rumiana niż przedtem; nos i policzki miał wręcz prostacko czerwone, łysinę zaś ciemnoróżową. Kelner, znów nie proszony, przyniósł szachy i ostatnie wydanie "The Times", otwarte na stronie z zadaniem szachowym. Następnie widząc, że szklanka Winstona jest pusta, napełnił ją dżinem. Winston nie potrzebował wydawać żadnych poleceń.

Znano jego zwyczaje. Szachy zawsze na niego czekały, podobnie jak stolik w kącie; nawet gdy w lokalu panował tłok, nikt się nie dosiadał do Winstona, bo ludzie woleli nie być widziani w jego towarzystwie. Nigdy nie liczył, ile kolejek wypija. W nieregularnych odstępach czasu przynoszono mu brudne świstki, niby rachunki, lecz odnosił wrażenie, że za każdym razem żądają od niego za mało pieniędzy. Gdyby było odwrotnie, nie robiłoby mu to żadnej różnicy. Nie cierpiał na brak gotówki; na nowej posadzie - typowej synekurze - zarabiał znacznie więcej niż kiedykolwiek przedtem.

strona:   - 1 -  - 2 -  - 3 -  - 4 -  - 5 -  - 6 -  - 7 -  - 8 -  - 9 -  - 10 -  - 11 -  - 12 -  - 13 -  - 14 -  - 15 -  - 16 -  - 17 -  - 18 -  - 19 -  - 20 -  - 21 -  - 22 -  - 23 -  - 24 -  - 25 -  - 26 -  - 27 -  - 28 -  - 29 -  - 30 -  - 31 -  - 32 -  - 33 -  - 34 -  - 35 -  - 36 -  - 37 -  - 38 -  - 39 -  - 40 -  - 41 -  - 42 -  - 43 -  - 44 -  - 45 -  - 46 -  - 47 -  - 48 -  - 49 -  - 50 -  - 51 -  - 52 -  - 53 -  - 54 -  - 55 -  - 56 -  - 57 -  - 58 -  - 59 -  - 60 -  - 61 -  - 62 - 


  Dowiedz się więcej
1  Rok 1984 - streszczenie
2  Główni bohaterowie - jednostki wobec systemu totalitarnego
3  Rok 1984 jako antyutopia



Komentarze
artykuł / utwór: Rok 1984 - Część trzecia






    Tagi: