Rok 1984 - Część trzecia
klp.pl Lektury Analizy i interpretacje Motywy literackie Epoki
Spazm minął. Cofnął białego skoczka, ale przez chwilę nie mógł się skupić na zadaniu szachowym. Jego myśli znów biegły innym torem. Niemal nieświadomie napisał palcem na zakurzonym blacie stołu:

2 + 2 =

"Nie mają dostępu do twojego mózgu" - powiedziała. A jednak mieli. "To, co ci się tu przydarzy, zmieni cię na zawsze" - powiedział O'Brien. I nie skłamał. Są rzeczy, własne czyny, po których nie można wrócić do siebie. Coś w człowieku umiera: zostaje wypalone, skauteryzowane.
Widział ją; nawet z nią rozmawiał. Nie było to niebezpieczne. Wiedział, a raczej czuł, że teraz prawie wcale się nim nie interesują.

Mógł się z nią ponownie umówić, gdyby którekolwiek z nich wyraziło ochotę. Spotkali się przypadkiem w parku, w ohydny, zimny marcowy dzień, kiedy ziemia była twarda jak żelazna skorupa, trawa martwa i nie rosło nic prócz kilku krokusów, które przebiły się na powierzchnię po to tylko, by wiatr rozszarpał je na strzępy. Szedł pospiesznie, ze zlodowaciałymi rękoma i oczami łzawiącymi od zimna, gdy nagle ujrzał ją niespełna dziesięć metrów przed sobą. Z miejsca uderzyła go dziwna, nieuchwytna zmiana, jaka się w niej dokonała. Minęli się bez słowa; zawrócił jednak i ruszył za nią, choć bez specjalnej ochoty. Wiedział, że nic im nie grozi, że nikt nie będzie się nimi interesował. Nie powiedziała do niego słowa. Szła na ukos po wyschniętej trawie, jakby chciała się go pozbyć, ale w końcu, zrezygnowana, pogodziła się z jego obecnością. Wkrótce znaleźli się wśród strzępiastych, bezlistnych krzaków, niezdatnych zarówno do osłony przed ludzkim wzrokiem, jak i przed wiatrem. Zatrzymali się. Panował potworny ziąb. Wiatr gwizdał w gałęziach i szarpał rzadkie, sine krokusy.
Objął ją w pasie. Wprawdzie nie było teleekranów, lecz na pewno gdzieś tkwiły poukrywane mikrofony, a w dodatku stali na widoku. Ale to nie miało znaczenia; nic nie miało znaczenia. Gdyby chcieli, mogli się położyć na ziemi i robić to co dawniej. Jego ciało wzdrygnęło się, kiedy o tym pomyślał.

Nie zareagowała w żaden sposób na jego uścisk; nie próbowała nawet się uwolnić. Teraz wiedział, co się w niej zmieniło. Twarz miała ziemistą, a przez czoło i skroń biegła długa blizna, częściowo przysłonięta włosami; lecz nie to było główną odmianą. Zmieniła się przede wszystkim jej talia; stała się grubsza i jakby dziwnie sztywna. Przypomniał sobie, jak kiedyś, po wybuchu bomby, pomagał wyciągnąć z ruin trupa; zdumiał go wówczas nie tyle ciężar, ile sztywność zwłok, piekielnie utrudniająca zadanie; kojarzyła się bardziej z bryłą kamienia niż z martwym ludzkim ciałem. Talia, której dotykał, sprawiała takie samo wrażenie. Przyszło mu do głowy, że również skóra musi być w dotyku całkiem inna niż niegdyś.

Oznacz znajomych, którym może się przydać

strona:   - 1 -  - 2 -  - 3 -  - 4 -  - 5 -  - 6 -  - 7 -  - 8 -  - 9 -  - 10 -  - 11 -  - 12 -  - 13 -  - 14 -  - 15 -  - 16 -  - 17 -  - 18 -  - 19 -  - 20 -  - 21 -  - 22 -  - 23 -  - 24 -  - 25 -  - 26 -  - 27 -  - 28 -  - 29 -  - 30 -  - 31 -  - 32 -  - 33 -  - 34 -  - 35 -  - 36 -  - 37 -  - 38 -  - 39 -  - 40 -  - 41 -  - 42 -  - 43 -  - 44 -  - 45 -  - 46 -  - 47 -  - 48 -  - 49 -  - 50 -  - 51 -  - 52 -  - 53 -  - 54 -  - 55 -  - 56 -  - 57 -  - 58 -  - 59 -  - 60 -  - 61 -  - 62 - 


  Dowiedz się więcej
1  Główni bohaterowie - jednostki wobec systemu totalitarnego
2  Rok 1984 - streszczenie
3  Nowomowa



Komentarze
artykuł / utwór: Rok 1984 - Część trzecia







    Tagi: