Rok 1984 - Część trzecia
klp.pl Lektury Analizy i interpretacje Motywy literackie Epoki
Odsunął od siebie ten obraz, ewidentnie fałszywe wspomnienia. Chwilami dręczyły go takie fałszywe wspomnienia. Ale były niegroźne, póki pamiętał, że są fałszywe. Po prostu niektóre rzeczy zdarzyły się naprawdę, a inne nie zdarzyły się nigdy. Ponownie skupił się nad zadaniem szachowym. Podniósł białego skoczka i w tej samej sekundzie poderwał się jak ukłuty szpilką, wypuszczając go z palców; skoczek z trzaskiem spadł na szachownicę.
Powietrze przeciął przenikliwy dźwięk trąbki. Wreszcie komunikat! Zwycięstwo! Ilekroć komunikat poprzedzano sygnałem trąbki, oznaczało to zwycięstwo. Dreszcz radości wstrząsnął wszystkimi gośćmi. Nawet kelnerzy zamarli i nadstawili uszu.

Sygnał trąbki wywołał prawdziwą wrzawę. Podniecony głos, który zaczął trajkotać z teleekranu, niemal natychmiast zagłuszyły okrzyki wznoszone na zewnątrz. Wiadomość lotem błyskawicy obiegła całe miasto. Z tego, co zdołał wyłowić, Winston zorientował się, że akcja potoczyła się tak, jak sobie wyobraził: ogromna, w tajemnicy zebrana armada uderzyła niespodziewanie na tyły nieprzyjaciela; biała strzała wbiła się w ogon czarnej. Przez zgiełk dolatywały go urywki triumfalnych wieści: "Wspaniały manewr strategiczny... idealna koordynacja... całkowita klęska... pół miliona jeńców... totalna demoralizacja... opanowanie całej Afryki... koniec wojny tuż, tuż... zwycięstwo... największe zwycięstwo w dziejach ludzkości... zwycięstwo, zwycięstwo, zwycięstwo!"

Pod stolikiem nogi Winstona drgały konwulsyjnie. Nie ruszył się z miejsca, lecz w myślach gnał, pędził, przyłączał się do tłumu na zewnątrz i krzyczał z radości ile tchu w piersi. Znów spojrzał na plakat Wielkiego Brata. Kolos, który stoi na straży świata! Skała, o którą rozbijają się azjatyckie hordy! Pomyślał o tym, jak dziesięć minut temu - tak, zaledwie dziesięć minut temu - z mieszanymi uczuciami w sercu czekał na ogłoszenie klęski lub zwycięstwa. Och, nie tylko armia eurazjatycka została pokonana! Bardzo się zmienił od pierwszego dnia pobytu w Ministerstwie Miłości, lecz ostateczna, konieczna, uzdrawiająca zmiana dokonała się w nim dopiero teraz.

Głos z teleekranu wciąż informował o jeńcach, łupach i rzezi, ale okrzyki na ulicy trochę przycichły. Kelnerzy wrócili do pracy. Jeden z nich zbliżył się z butelką dżinu. Winston, błogo rozmarzony, nawet nie zauważył, że napełniono mu szklankę. Nie biegł już, nie krzyczał. Znowu był w Ministerstwie Miłości. Wybaczono mu zbrodnie, duszę miał czystą jak śnieg. Siedział na ławie oskarżonych, zeznając wszystko co trzeba i wszystkich obciążając. Szedł korytarzem wyłożonym białymi kaflami, z uczuciem, że idzie w słońcu; za nim maszerował uzbrojony strażnik. Jeszcze chwila i od dawna upragniona kula rozsadzi mu mózg.

strona:   - 1 -  - 2 -  - 3 -  - 4 -  - 5 -  - 6 -  - 7 -  - 8 -  - 9 -  - 10 -  - 11 -  - 12 -  - 13 -  - 14 -  - 15 -  - 16 -  - 17 -  - 18 -  - 19 -  - 20 -  - 21 -  - 22 -  - 23 -  - 24 -  - 25 -  - 26 -  - 27 -  - 28 -  - 29 -  - 30 -  - 31 -  - 32 -  - 33 -  - 34 -  - 35 -  - 36 -  - 37 -  - 38 -  - 39 -  - 40 -  - 41 -  - 42 -  - 43 -  - 44 -  - 45 -  - 46 -  - 47 -  - 48 -  - 49 -  - 50 -  - 51 -  - 52 -  - 53 -  - 54 -  - 55 -  - 56 -  - 57 -  - 58 -  - 59 -  - 60 -  - 61 -  - 62 - 


  Dowiedz się więcej
1  Nowomowa
2  Rok 1984 - streszczenie
3  Rok 1984 jako antyutopia



Komentarze
artykuł / utwór: Rok 1984 - Część trzecia






    Tagi: