Rok 1984 - streszczenie - klp.pl
Streszczenia i opracowania lektur szkolnych klp klp.pl Lektury Analizy i interpretacje Motywy literackie Epoki
Któregoś dnia na korytarzu Winston zostaje zaczepiony przez O’Briena. Ten chwali jego pracę, artykuł z „The Time” pisany w nowomowie. Poza tym proponuje, że pożyczy Smithowi dziesiąte wydanie „Słownika nowomowy”, podając swój domowy adres, zaprasza na wizytę. Bohater myśli, że może właśnie spełnia się jego marzenie o wstąpieniu do Bractwa.

Smitha wciąż męczą koszmary senne, których przypomina się ostatnie spotkanie z matką i młodszą siostrą. Kiedy miał dziesięć, może dwanaście lat, wciąż towarzyszyło mu uczucie głodu. Któregoś dnia matka przyniosła do domu czekoladę dla dzieci, ale on mimo próśb nie chciał podzielić się z siostrą. Matka dała mu więc większą część, on jednak wyrwał chorej siostrze jej przydział i wybiegł w miasto, po którym kręcił się przez wiele godzin. Gdy wrócił do domu, nikogo nie zastał. Więcej nie zobaczył swojej rodziny. Pod wpływem przywołanych wspomnień Winston uświadamia sobie, że w ówczesnych czasach dla ludzi ważne były takie wartości jak lojalność, dziś ważne jedynie dla proli. Tylko oni zachowali w sobie człowieczeństwo. Razem z Julią stwierdzają, że Partia nie ma pełnej władzy nad ludźmi, bo nie umie ich zmusić do wiary we własne kłamstwa.

Kochankowie pewnego dnia w końcu postanawiają wybrać się do O’Briena. Idą do budynku, który zamieszkują ważni członkowie Wewnętrznej Partii, budynek jest ładny, zadbany, ego wnętrze wypełnione zapachami luksusu: prawdziwej kawy, dobrego tytoniu, smacznych potraw, bardzo się różni od normalnych bloków. Po przywitaniu gospodarz, ku olbrzymiemu zdziwieniu gości, wyłącza teleektan. Winston i Julia wyjawiają cel swojej wizyty: pragną wstąpić do Braterstwa, są zdolni do nawet najokropniejszych zbrodni przeciwko Partii i jej przywódcom. Jedyne czego nie zrobią to rozstanie. Gdy O’Brien kończy ich wypytywać, zaczyna opisywać zasady działania Braterstwa: w tej organizacji zna się jedynie nielicznych współtowarzyszy, by w czasie wpadki nie móc nikogo pogrążyć, jeśli ktoś zostanie aresztowany będzie mógł liczyć wyłącznie na siebie. Oznajmił nowym członkom, że aresztowanie jest tylko kwestią czasu, tak samo jak śmierć w imię idei. Gdy Julia jako pierwsza opuszcza mieszkanie, O’Brien pyta Winstona o kryjówkę, bo pragnie im przesłać Księgę Goldsteina, w której wyłożone zostały podstawy ideologiczne ruchu.

Trwa „Tydzień Nienawiści”. Szóstego dnia obchodów, czyli w samym apogeum zbiorowej nienawiści do Eurazji, okazuje się, że Oceania wcale nie prowadzi z nią wojny, wręcz przeciwnie oba kraje są sprzymierzeńcami w wojnie z Wschódazją. Ten fakt sprawił, że Winston i wielu innych podobnych urzędników miało bardzo dużo pracy, mężczyzna czuł się „galaretowaty” ze zmęczenia. Po kilku dniach wytężonej pracy idzie do kryjówki, gdzie oczekuje przybycia Julii. Czuje się bezpiecznie i spokojnie. Ma ze sobą Księgę, którą otrzymał kilka dni wcześniej. Dzieło zatytułowane jest „Teoria i praktyka oligarchicznego kolektywizmu, składa się z trzech części traktujących o realnych znaczeniach głównych haseł partyjnych. Winston zaczyna czytać pierwszy rozdział, ale przerywa, by rozkoszować się samą możliwością czytania, otwiera książkę w innym miejscu, bo wie, że potem może znowu wrócić do początku. Przyjście Juli przerywa mu lekturę trzeciego rozdziału pt. „Wojna to pokój” , teraz czytają już razem, ale od początku (rozdział I „Ignorancja to siła”). Winston rozmyślając nad przeczytanymi słowami, zasypia, podobnie jak Julia. Po przebudzeniu dochodzi do przekonania, że główną tezą dzieła jest to, że ocalenie dla świata i ludzkości leży w rękach proli. Jego i Julii klasa jest martwa. Mówi „Jesteśmy martwi”, to samo powtarza Julia, a za nią ku przerażeniu obojga jakiś „żelazny głos”. Ozuje się, że za rycinami umieszczony jest teleekran. Kochankowie już wiedzieli co będzie dalej. Winston czuje jak Julia dygoce, choć wcale jej nie dotyka. Za moment pojawiają się funkcjonariusze Policji Myśli. Do pokoju wchodzi także pan Charrington, ale nie ma już na sobie charakteryzacji. Winston uświadamia sobie, że to tajny agent Policji Myśli.

Część trzecia

„Nie wiedział, gdzie jest. Prawdopodobnie przebywał w Ministerstwie Miłości, ale nie miał jak się upewnić.

Znajdował się w wysokiej, pozbawionej okien celi o ścianach wyłożonych lśniącymi białymi Kaflami. Ukryte lampy zalewały pomieszczenie zimnym światłem. Skądś dobiegał cichy, miarowy szum, zapewne urządzeń wentylacyjnych. Wzdłuż ścian, z przerwą na drzwi oraz na usytuowany naprzeciw nich klozet bez deski, biegła ława lub raczej półka, tak wąska, że ledwo dawało się na niej usiąść.”

Winston czuł w brzuchu tępe kucie, był głodny, bo od chwili aresztowania nic nie jadł. Już niedługo okazało się, że więźniowie kryminalni są tu lepiej traktowani niż polityczni. Dowiaduje się poza tym o obozach pracy, których kryminalni są swoistą arystokracją, a polityczni muszą wykonywać najcięższe i najbardziej niewdzięczne prace. Wśród więźniów szczególny strach budził „Pokój sto jeden”. Niebawem trafia do innej celi, w której siedział cały czas sztywno, bo każda zmiana ruchu jest gromko okrzykiwana przez teleekran. Właściwie nie myśli o Julii, skupia się na wyobrażaniu sobie przyszłych tortur.

W celi spotyka poetę Amplefortha (trafił tu za użycie w tłumaczeniu Kiplinga słowa Bóg, biedak nie mógł znaleźć innego rymu do słowa „głóg”) oraz pełnego skruchy sąsiada Parsona, który został zadenuncjowany przez własną córeczkę. W celi wciąż odbywa się rotacja, jednych wprowadzają, drugich wyprowadzają. Pewnego dnia trafia tu człowiek, wyglądający za zagłodzonego. Kiedy jeden z więźniów podaje mu kromkę chleba, teleektran protestuje. Pada zawiadomienie, że zagłodzony idzie do „Pokoju sto jeden”. Zaczyna się lament, błaganie o litość, człowiek rzuca nawet oskarżenie, na więźnia, który podał mu chleb. W pewnym momencie Winston znowu jest sam w celi, słyszy zbliżające się kroki, gdy drzwi się otwierają i mężczyzna widzi O’Briena. On też jest agentem. Winston zdaje sobie sprawę, że wiedział o tym od samego początku. Teraz jednak patrzył tylko na pałkę strażnika. Padło uderzenie, Winston poczuł przerażający ból.

Teraz więzień był poddawany nieustającym przesłuchaniom, w których główną metodą egzekwowania zeznań były tortury i bicie. Był gotów zrobić wszystko, by nie czuć już bólu. Gdy doprowadzono go do granic wytrzymałości, przyznał się do wszystkiego. Potem trafił w ręce O’Briena. Gdy go ujrzał, przypomniał sobie słowa, które usłyszał kiedyś we śnie: „Spotkamy się tam, gdzie nie będzie mroku”. Nowy oprawca potwierdził et słowa. Znajdował się teraz w specjalnym pomieszczeniu, gdzie za pomocą urządzenia elektrycznego, poddawano go okrutnym torturom.

„Torturę potęgował fakt, że więzień nie wiedział, co się dzieje, a czuł się tak, jakby zadawano mu śmiertelne rany. Nie miał pojęcia, czy katują go naprawdę, czy też wrażenie bólu powstaje za pomocą prądu, lecz zdawało mu się, że ciało rozszarpują mu szczypce, a stawy wyłamuje jakaś siła. I choć od bólu pot wystąpił mu na czoło, straszniejsza od samych cierpień była myśl, że pęknie mu kręgosłup. Zaciskał zęby i oddychał przez nos esiłując jak najdłużej wytrzymać bez krzyku.”

Celem O’Briena było teraz stworzenie nowego Winstona Smitha poprzez rozbicie jego dawnej psychiki i zmuszenie, by uwierzył, że Partia głosi stuprocentową prawdę. Okazuje się, że wbrew temu, co myślał Winston, za pomocą bólu można sprawić, by człowiek uwierzył w kłamstwo. Ulegając temu praniu mózgu Winston zyskuje sobie prawo zadawania pytań. Dowiaduje się, że Julia zdradziła go bez zająknięcia. O’Brien oświadcza mu również, że Winston Smith nie istnieje.

Teraz Winston miał odbyć reedukację, która składała się z trzech etapów: nauki, zrozumienia i akceptacji. O’Brien mówi mu, że Księga Goldsteina to spreparowany stek bzdur. Oświadcza również, że Partia chce władzy dla samej władzy, nie dla dobra ludzkości czy jednostkowego człowieka. Jednostka natomiast ma sens jedynie w zbiorowości i w ideologii. Człowiek oddając swoja tożsamość Partii zyskuje nieśmiertelność. Partia dąży do zbudowania społeczeństwa nienawiści, w którym rodzina, przyjaźń czy miłość przestaną istnieć. Wszystkie pozytywne uczucia mają zostać skierowane w stronę Wielkiego Brata i doktryny. Kiedy Winston wątpi, by możliwe było stworzenie cywilizacji opartej wyłącznie na nienawiści i okrucieństwie, O’Brien puszcza mu kasetę z nagraniem z wizyty Winstona w jego domu, kiedy ten w imię idei głoszonych przez Braterstwo zobowiązuje się zabijać, kłamać, kraść, itd. Winston czuje się zrezygnowany. Widzi swoją wynędzniałą, wychudzoną sylwetkę w lustrze i słyszy słowa swojego opracy:

„Gnijesz , rozpadasz się! (...) Wiesz czym jesteś? Worem gnoju. A teraz obróć się i jeszcze raz popatrz w lustro. Widzisz tę ohydę? To właśnie ostatni człowiek. Tak wygląda ludzkość, jeśli ty ją reprezentujesz.”

Winston zaczął szlochać, jednak gdy O’Brien zadaje u pytanie: „Czy istnieje choć jedno poniżenie, które cię ominęło?”, przyszło na cierpiącego olśnienie. „Nie zdradziłem Julii”. Nie zdradził jej oczywiście, w tym sensie, że nie przestał jej kochać. Spytał, kiedy go zastrzelą. Okazało się jednak, że zamiast śmierci czeka go dalsze leczenie.

Winston czuł się teraz o wiele lepiej. Musiało minąć wiele tygodni lub nawet miesięcy. Miał do dyspozycji czystą bieliznę, miejsce do spania, dostawał regularne posiłki i nie był już przesłuchiwany – to sprawiało, że czuł się niemal zadowolony. Poddawał się wszystkiemu. Którejś nocy przyśniła mu się Julia, wykrzyczał jej imię na głos. Wiedział, że może to przepłacić dodatkowymi latami więzienia. Zdał sobie sprawę, że mimo posłuszeństwa wobec Partii nadal jej nienawidzi, co było równoznaczne z zachowaniem godności. Jednak gdy tylko pomyślał, że musiałby jeszcze raz przejść proces reedukacji, poczuł ogromny strach. Zaczął rozmyślać o Wielkim Bracie, w tym momencie usłyszał zbliżające się kroki. Do pokoju wszedł O’Brien, który zarzucił mu oszustwo:

„Robisz postępy. Umysłowo jesteś już prawie zdrów, ale emocjonalnie nie posunąłeś się ani o krok do przodu. Powiedz mi Winstonie i pamiętaj, nie łżyj: wiesz, że zawsze potrafię poznać, kiedy kłamiesz; powiedz mi, jakie uczucia żywisz naprawdę do Wielkiego Brata?”

Kiedy Winston wyznał, że nienawidzi go, został odesłany do „Pokoju sto jeden”. Było to pomieszczenie o wiele większe niż to, w których dotychczas przebywał. O’Brien wyjaśnił, że tu na każdego człowieka czeka to czego najbardziej się boi. Na Smitha czekała klatka wygłodniałych szczurów, która miała zamknąć się na jego twarzy. Kiedy najstraszniejsza z tortur miała się już wypełnić, przyszło mu do głowy, że jego jedynym ratunkiem jest Julia. „Zróbcie to Julii” – wykrzyczał, zdradzając w ten sposób Julię.

Winston został wypuszczony na wolność, przydzielono mu pozornie istotną pracę, poza tym miał wiele wolnego czasu, który spędzał w kawiarni przy szklaneczce Dżinu Zwycięstwa. Wspominał przypadkowe spotkanie z Julią. Nie bał się, bo czuł, że jest mu już zupełnie obojętna. Wiedział, że ją zdradził. Łzy napłynęły mu do oczy. Teraz to Dżin, choć ohydny w smaku, był jego żywiołem. „Wieczorem pozwalał mu się zwalić jak kłoda i zasnąć, a rano oprzytomnieć”. Przypomina mu się matka, tuż przed zniknięciem, jak siedzi obok niego i się uśmiecha. Uznaje jednak te obrazy za fałszywe. Nagle słyszy komunikat z teleektanu o zwycięstwach Oceanii w Afryce. Spojrzał na plakat Wielkiego Brata i zrozumiał.

„Zajęło mu to czterdzieści lat, nim odkrył, jaki to śmiech kryje się pod czarnymi wąsem. Och, cóż za okrutna, niepotrzebna pomyłka! Och, cóż za upór i arogancja nie pozwalała mu się przytulić do miłującej piersi! Dwie pachnące dżinem łzy spłynęły mu wolno po policzkach. Ale wszystko już było dobrze, wreszcie było dobrze; walka się skończyła. Odniósł zwycięstwo nad samym sobą. Kochał Wielkiego Brata.”


strona:   - 1 -  - 2 - 

Polecasz ten artykuł?TAK NIEUdostępnij


  Dowiedz się więcej
1  Bibliografia
2  Nowomowa
3  Rok 1984 - cytaty



Komentarze: Rok 1984 - streszczenie

Dodaj komentarz (komentarz może pojawić się w serwisie z opóźnieniem)
Imię:
Komentarz:
 



2012-01-26 15:09:11

wiec wlasnie zbliza sie to o czym napisal autor tej ksiazki. Jakos tak dziwnie sie sklada, ze ksiazkowe wizje po latach zostaja wcielone w zycie . Mamy rok 2012 i zawisla nad nami grozba ACTA ,ukladu miedzynarodowego o kontroli tzw. praw autorskich. Pisze tzw. poniewaz jest to tylko przykrywka do zalegalizowania inwigilacji. Ograniczenie wolnosci internetu wiaze sie z mozliwoscia totalnego kontrolowania spoleczenstw na calym swiecie ... Pomyslcie .. co teraz panie Orwell ????


2011-11-12 12:26:50

Totalitaryzm byłby w Polsce od roku 1984 i życie w Polsce wyglądałoby tak jak w książce o której mowa. Jednak modlitwa 3 milionów ludzi osób świeckich i konsekrowanych w tym biskupów katolickich w owym czasie zapobiegła temu. Czas od roku 1990 - 2011 jest czasem fatalnie wykorzystanym przez nas Polaków bowiem w tym czasie daliśmy się zmanipulować przez media i ulegliśmy nowomowie. Jednak jest jeszcze szansa, wystarczy modlić się i mówić prawdę każdego dnia wśród swoich bliskich i sąsiadów.


2011-11-05 19:28:13

Czytam wasze komentarze,i z nich wynika że III Rzesza upadła,ZSRR upadło,mamy demokracje - jesteśmy wolni.Co jest bzdurą.Dzisiejsza demokracja daje nam mniej wolności i narzuca więcej kontroli niż Polska Ludowa,wtedy mogłeś mieć dowolne poglądy,jeżeli nie kłóciły się one z myślą polityczną socjalizmu.Dzisiaj jest to samo,za propagowanie innych ustrojów niż demokracja kończysz w kryminale.Wtedy zresztą wolność osobista była dużo większa,teraz jest czas największej niewoli,ani Hitler,ani Stalin nie dyktowali nam ile cukru ma być w dżemie ! ani ile mleka ma dać krowa ! a to robi dzisiejsza demoliberalna władza i UE.


2011-05-10 17:45:53

Nie rozumiem większości komentarzy tutaj, ta książka nie jest napisana w celu przypominania zła władzy totalitarnej, czy komunistycznej, ale przedstawiony i oczywiście przerysowany schemat zachowania władzy dotyczy każdej formy ustroju... To jest pokazanie w najokrutniejszy sposób istnienia takiego abstrakcyjnego i sztucznie wytworzonego mechanizmu zależności jak państwo, nie zależenie jakie państwo i przez kogo rządzone.


2010-03-14 22:30:37

Ze względu na sytuację polityczną Orwell zamienił miejcami dwie ostatnie cyfry roku, pojawiającego się w tytule - 1984 zamiast 1948. Chodziło o to, żeby książka przeszła przez cenzurę, nadał więc powieści charakter wizjonerski - fikcję literacką, a nie polityczną propagandę.




Streszczenia książek
Tagi: